Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luty. Pokaż wszystkie posty

8.01.2023

31.2. Zwykły atak serca

"No cóż, masz tylko siedemnaście lat i wszystko, czego pragniesz, to zniknąć.

Rozumiesz, co chcę powiedzieć. "

- Roger Taylor, perkusista Queen, "Sheer Heart Attack"


1

Hogsmeade, pensjonat Pod Zielonym Smokiem

AC/DC - T.N.T.

Tego wieczora w Hogsmeade rozpętała się prawdziwa śnieżyca. Członkowie czarodziejskiej policji od godziny dwunastej przybijali do tablic ogłoszeniowych ostrzeżenia o kryzysie pogodowym, osobiście eskortowali też pijanych awanturników z Trzech Mioteł z powrotem do ich domostw. Przepowiadano, że w nocy zostanie odnotowana najniższa temperatura od początku wojny, straszono również, że huragan nadciągający do Hogsmeade z Aberdeen może wywabić z kryjówek górskie trolle. Środa, piętnastego lutego tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego siódmego, przeszła do historii miasteczka jako jeden z najgorszych dni handlowych pod względem obrotu. Hugh Longbottom, pięćdziesięcioletni, szanowany auror, uśmiechnął się posępnie. Rozumiał pretensje hogsmaedzkich kupców, zgadzał się też, że Urząd Dezinformacji rozbuchał niepogodny, angielski dzień do rozmiarów kataklizmu. Problem w tym, że pogoda stanowiła zaledwie pretekst, a mieszkańcy nie zdawali sobie sprawy przed czym tak naprawdę byli chronieni. 

— Coś strasznego się tutaj stanie — powiedział Hugh do pozostałych ludzi obecnych w ciasnym pokoiku pensjonatu Pod Zielonym Smokiem. — Coś, co planowali od wielu tygodni.

12.09.2022

31.1. Zwykły atak serca

"No cóż, masz tylko siedemnaście lat i wszystko, czego pragniesz, to zniknąć.

Rozumiesz, co chcę powiedzieć. "

— Queen, ,,Sheer Heart Attack"


1

Queen - Sheer Heart Attack


— Do you know, do you know, do you know just how i feel? SHEEEEEEEER HEEART ATTACK! REEEEEEEEEAL, wstawaj, Evans! CAAAARDIAC!!!!! Rogacz, śpiąca królewno! I feel so, ina- ina- ina--- RTICULATE!!!!

Gramofon podskakiwał na szafce nocnej Syriusza Blacka, grając na cały regulator Sheer Heart Attack Queen. Syriusz stał na środku sypialni z łobuzerskim uśmiechem na ustach wykorzystywał swoje umiejętności magiczne w celach niegodziwych. James został strącony ze swojego wygodnego łóżka i zaatakowany przez przetransmutowane, wściekłe poduszki. Przeklinając, zerwał się na równe nogi i założył na nos swoje okulary. Sekundę później niebieski błysk rozświetlił pokój, a gramofon uderzył w sufit i odbył samobójczy skok przez okno.

Tymczasem Lily Evans ukryła swoją głowę pod złotoczerwonym kocem, modląc się w duchu, aby Syriusz nie zwrócił różdżki w jej stronę (przed porannym macchiato nie była ona bowiem w stanie stoczyć żadnego pojedynku). Musiała przyznać uczciwie, że spodziewała się podobnego przedstawienia w swój pierwszy poranek jako współlokatorka Huncwotów. Nie miałaby jednak nic przeciwko, gdyby koledzy nie zawstydzali ją transmutacyjnymi zdolnościami.

5.08.2018

30.1. Wiara, nadzieja i miłość

"Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję (...). Miłość nigdy nie ustaje. Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość".- św. Paweł z Tarsu, 1. List do Koryntian


I - WIARA

#1
Angelo Badalamenti - Audrey Dance/
The Singing Nun - Dominique


Długie, nużące, szpitalne dni przemieniłyby się bez wątpienia w życiową udrękę osoby tak energicznej jak Tony Walker. Brak magii, mdłe jedzenie, przygnębiająca, mugolska muzyka, a przede wszystkim całkowita alienacja i brak wiadomości o obecnych poczynaniach Isaaka i Jo – te wszystkie czynniki nie tylko uniemożliwiłyby Tony’emu rekonwalescencję, ale wręcz pogłębiałyby obłęd w normalnych okolicznościach. Jego pobyt w Maudsleyu był bowiem absurdem, irytującym nonsensem, który doprowadziłby go do ostateczności, gdyby tylko nie został czymś urozmaicony.
Wiele lat temu, jeszcze jako dziecko, Tony Walker każdą wolną chwilę spędzał w wodzie. Elves Close, magiczna ulica Brighton, tak jak i całe miasto, obejmowała tereny plażowe i przybrzeżne. Przed pożarem dom babci Tony’ego, Delili, przypominał marynarską chatkę wzniesioną nieopodal przystani morskiej. Składał się on z białych, solidnych drewnianych desek, takich, z jakich buduje się statki. Drzwi ozdobiono malunkiem niebieskiej kotwicy, z framug wystawały czerwone drzazgi, a na tarasie stała figura pięknej latarni. Co najważniejsze – dom wychodził bezpośrednio na dziką plażę, wciśnięty w szczelinę pomiędzy dwoma skalistymi klifami. Tony codziennie rano wspinał się na jeden z klifów i budził poprzez skok na główkę do lodowatej wody kanału La Manche.  Pamiętał ostre dno, skalistą plażę i nieładny, szarawy odcień tafli. Pamiętał też, że nigdy nie kąpał się sam – zawsze towarzyszył mu Dean albo Isaac.
W jego wizjach brightońska plaża była biała – piasek przypominał drobny, chłodny śnieg, woda lśniła jak białe kryształy, a kamienie, które sporadycznie wyrzucała – najprawdziwsze perły. Za nim znajdował się dom – pokaźny, marmurowy, wspaniały niczym grecka świątynia. Szczyty klifów sięgały chmur, puszystych i nieprzynoszących deszczu. Woda pieniła się, uderzając o klify, a rozpryskująca się woda przypominała kolorem krople mleka. Ta biel przenosiła go myślami do lodowej twierdzy Durmstrangu.

28.07.2017

29.4. Furia

INFO
Kochani! Czwarta Furia jest już naprawdę ostatnią Furią, w której powinny znaleźć się odpowiedzi na WSZYSTKIE najważniejsze pytania, które padły przez całe to opo, wyjąwszy tylko sprawę Phila van Weerta, bo jak już wspominałam - to będzie wątek trzeciej części. Furia zbudowana jest tak, że zawiera trzy długie fragmenty narracji poprzeplatane cytatami z poprzednich rozdziałów (adnotacje na dole). Na samym dole zamieściłam też rozliczenie ze wszystkich tajemnic w formie krótkich pytań i odpowiedzi. Jeśli jednak ktoś z was znajdzie cokolwiek, co będzie głupie/dziwne/mętne/bez sensu, w jakimkolwiek rozdziale, jaki tutaj został publiknięty, to zapraszam go serdecznie na jedyne takie Q and A. Pod tym rozdziałem, ale tylko pod tym (spoilery, spoilery, spoilery bolą), będę odpowiadała na każde pytanie nie w mój rozmemłany sposób, ale w prosty, krótki i jasny (tak jak zbudowane jest rozliczenie na dole rozdziału). Karty idą na stół, kochani, a ezoteryczne tajemnice stają się publiczne c:. Miłej lektury!

„Furia – rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta. Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”


#24
Pełnia, dzień po ROZPRAWIE

Marlena nigdy nie była fanką kiczowatych historii miłosnych z niegrzecznymi chłopcami w roli głównej. W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśniczek nie lubiła zaznajamiać się z ich treścią, ani o niej słyszeć, ani też się nad nią zastanawiać – jednak należało pamiętać, że przez znaczną część życia przyjaźniła się z Emmeliną – a więc podobne rozrywki znalazły się poniekąd razem z nią w pakiecie.
Emmelina zapewne sprzeczałaby się z Marley w tej kwestii, ale w romansach wszystkie wydarzenia przebiegały według jednolitego, utartego schematu. Był sobie niegrzeczny chłopak, noszący kurtkę ze smoczej skóry, obcięty na rekruta i będący absolutnie nie do wytrzymania, i była pruderyjna dziewczyna, która w miarę kolejnych stron gubiła pruderię, zdrowy rozsądek i własną osobowość. I chociaż nic nie wskazywało na to, ażeby Marley przypominała w czymkolwiek ową bohaterkę, czuła się, jakby na siłę ktoś umieścił ją w podobnej powieści – a przynajmniej wyrwał żywcem z jej kart Aleka.

20.05.2017

29.3. Furia

„Furia – rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta.  Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”





Diana Jenkins, chociaż nie ukończyła jeszcze nawet szkolenia na Aurora-kryminologa, mogła pochwalić się już całkiem niezłym doświadczeniem zawodowym. Jeszcze za czasów swojej edukacji w Hogwarcie udało jej się udowodnić rówieśnikom, że posiada dar dedukcyjno-indukcyjnego rozumowania, że po nitce do kłębka potrafi przebić się do samego serca danej zagadki, i wreszcie – że zaintrygowana jakąś tajemnicą, musi doprowadzić ją do końca bez względu na konsekwencje. Jej koledzy i koleżanki niekiedy najmowali ją do drobniejszych dochodzeń, takich jak odnajdywanie skradzionych przedmiotów, identyfikowanie „anonimowych wielbicieli” czy potwierdzanie podejrzeń o niewierności swoich szkolnych sympatii. Podobne dochodzenia należały, oczywiście, do banalnych i niewyczerpujących intelektualnie, ale mimo wszystko Diana mogła wiele się z nich wynieść – chociażby zrozumieć, jak rozumują i w co wierzą ludzie, jak przewrotna bywała ich natura, i jak łatwo można było dowiedzieć się ciekawych rzeczy, kiedy tylko pomachało się przed nimi sakiewką z galeonami.

29.01.2017

29.2. Furia


„Furia – rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta.  Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”

#13
Manchester, lipiec 1974

Cała historia rozpoczęła się w Manchesterze, mieście przemysłowym i mieście potężnym, mieście istotnym dla Anglii i całej Europy, a nadto wszystko – w mieście mugoli. Nie było tu nigdy miejsca ani dla czarodziejów, ani tym bardziej dla ich historii, dlatego też losy May Potter od samego początku skazane zostały na niezwykłość i dziwność.
Przez wiele lat magicznego osadnictwa małe i niezbyt zintegrowane diaspory czarodziejów rozsypały się po całej powierzchni aglomeracji manchesterskiej, ale w zderzeniu z siłą i potęgą miasta okrzykniętego stolicą mugoli, bardzo szybko zostały zepchnięte na margines, a z czasem wyniosły się zupełnie spoza jego granic. Kolejne fale osadników otaczały Manchester, roztaczając wokół niego czarodziejski pierścień, którego oczkiem i centralnym punktem stała się Dolina Godryka. Pomimo znikomej tolerancji manchesterskiego społeczeństwa do magii i czarów, z czasem zaczęto dopuszczać dziwacznych gości zza murów miejskich do środka, a nawet pozwolono na budowę kilku czarodziejskich domostw na peryferiach. Reputacja centrum Manchesteru jako stolicy mugoli pozostała jednak nietknięta, dlatego jeśli miało się szczęście spotkać tam kogoś magicznego, to prawie na pewno był on jedynie przejezdnym.

25.08.2016

28.2. Zmiany i układy

"Zmiana lo­su choćby jed­ne­go człowieka może zniszczyć świat" 
- Terry Pratchett




Niespodziewana wiadomość o śmierci Finna momentalnie przywróciła Jamesowi jego dawny wigor, gwałtowność i żywotność, niczym kubeł lodowatej wody orzeźwiła go, ocknęła i przerwała niekończący się stan uczuciowego odrętwienia, jednym, gwałtownym zamachem nakazała mu przestać szamotać się w mętnych, odurzających emocjach i wrócić ponownie do wiecznej gotowości i żądzy działania. Zostawił Lily samą bez żadnych dodatkowych ckliwych i niezręcznych słówek, zostawił ją i pognał z Mary, chociaż tym razem przyświecał mu zupełnie inny cel, a jego nietakt uzasadniony został usprawiedliwiającymi motywami. James był tego rodzaju człowiekiem, że niespodziewanie wieści zamiast zwalać go z nóg, obezwładniać i wytrącać wszystkie silne karty, motywowały go do działania, pomagały zapomnieć o ciężkiej przeszłości i powrócić do stałego, intensywnego trybu życia. Lily z kolei reprezentowała ten pierwszy typ – ten, który najpierw musi się pozbierać i wszystko spokojnie przeanalizować, a dopiero potem poczynić odpowiednie kroki.

12.08.2016

28.1. Zmiany i układy

Poprzednio w HzTL

Mary McDonald snuje wielką, zawiłą intrygę, która kończy się tym, że zmanipulowana Lily sprzedaje Jamesa na piśmie jednej z Piękności, Jessice, a w zamian - oczywiście wtajemniczony w intrygę - Dorian opowiada jej o przeszłości Jamesa, o jego toksycznym związku z Mary i tym, że brał on udział w wypadku pani Chamberlain wskutek którego doznała silnych poparzeń.
Hestia traci pamięć przez uderzenie zaklęciem jednorazowym z medalionu swojej matki. Okazuje się, że wówczas zaszła w ciążę ze swoim chłopakiem, Jaydenem Rasakiem. Równolegle do szkoły przyjechał jej były chłopak, Chase, który pomimo wyraźnej fasynacji Emmeliną, wciąż wierzy w powrót do Hestii.
Isaac i Jo porywają Lily do domu matki Isaaka, półelfki Shelby. Lily staje się zmiennokształtną, czego - zdaniem elfki Luthien - nie można było uniknąć, bo inaczej proces otwarcia i zniszczenia Medalionu Prewettów mógłby zakończyć się dla niej tragicznie. W razie, gdyby zniszczenie medalionu okazało się awykonalne, Lily powinna nauczyć się podstaw animagii, o której lekcję musi prosić Syriusza. 
Do Hogwartu przybywa siostra Emmeliny, Diana, która studiuje kryminologię. Została ona zatrudniona przez redaktora naczelnego Proroka Codziennego do odkrycia zabójcy Calliope Meadowes, po tym jak odkryła, kto stał za aferą Związku Quidditcha w latach 50.
Marlena zostaje zmuszona przez matkę do rozglądania się za bogatym kandydatem na męża, z kolei jej bliska kuzynka, Alicja Rowle, zmaga się z nieprzychylną opinią swojej rodziny, co do jej wybranka, Franka Longbottoma. Jakby tego było mało, wiele lat temu rodzina Rowle zawarła intercyzę z rodziną Travers (Mason), obiecując rękę Allie Alexandrowi Masonowi. Marley postanawia więc kryć parę, udając dziewczynę Franka. Dzięki temu wpada w towarzystwo tej pary i poznaje młodszą siostrę Alexandra, lesbijkę Natashę.  
Dedykacja dla Lady U.P.Z.K.C.N.

"Zmiana lo­su choćby jed­ne­go człowieka może zniszczyć świat" 
- Terry Pratchett

Bonnet Casino w Calais, Francja
Nick McDonald zawsze czuł sentyment do Francji. Chociaż on, jego cztery siostry, rodzice, dziadkowie i być może jeszcze pradziadkowie przyszli na świat w Paryżu, uczyli się indywidualnie, wzgardzając Hogwartem, a na wakacje zamiast do Kornwalii woleli wybrać się nad Lazurowe Wybrzeże – to jednak rodzina McDonaldów była niezwykle dumna ze swoich brytyjskich korzeni, nie odpuszczała dzieciom nauki angielskiego, a domowa biblioteka zapełniona została dziełami jedynie anglosaskich uczonych. McDonaldowie przejęli tradycje, obejście i mentalność Francuzów – jadali jak oni, bawili się jak oni, żyli i prowadzili się jak oni – ale jednak duchem pozostawali wierni Wielkiej Brytanii, uwielbiali w nudne popołudnia rozwodzić się nad paryskimi nieudogodnieniami i francuskim pospólstwem, często też zapowiadali swój rychły powrót w rodzime strony.
Nick nigdy taki nie był. Zawsze czuł się o wiele bardziej Francuzem niż Brytyjczykiem, o wiele bardziej Paryżaninem niż Kornwalijczykiem czy Brightończykiem – i, dokładnie przeciwnie, podczas pustych, monotonnych dni w Ministerstwie wyobrażał sobie czasy upragnionej emerytury i powrotu do francuskich wygód i obyczajów. Logiczne więc było, że kiedy został wypędzony z kraju, miasta i pracy, kiedy zaczął obawiać się o swoją własną niezmąconą, sielankową przyszłość i musiał natychmiast wynieść się gdzieś na trochę; wybrał Francję.

27.07.2016

27.2. Huncwockie Gody

„Żyli w dwóch odmiennych światach, ale podczas gdy on chwytał się rozpaczliwie wszystkich możliwych sposobów, aby zmniejszyć dzielący ich dystans, ona nie zrobiła niczego, co nie prowadziłoby w kierunku wprost przeciwnym. Upłynęło wiele czasu, zanim odważył się pomyśleć, iż owa obojętność nie była niczym innym jak pancerzem przed strachem.”
- Gabriel García Márquez, Miłość w czasach zarazy
9.
Piątek.
Już po raz czwarty, bo od wtorku i co za tym idzie od znacznego ocieplenia się relacji Remusa i Bree, ci dwoje zawsze towarzyszyli sobie podczas śniadań i zgadzali się co do tego, że cudownie byłoby, gdyby ten zwyczaj stał się ich tradycją do końca Hogwartu. Obydwoje jadali z rana to samo – słodziutkie croissanty z marmoladą maczane w pachnącej gorącej czekoladzie; a jeśli podobne nawyki u Bree można usprawiedliwić francuskim pochodzeniem, to Remus po prostu przepadał za słodyczami i z wielką przyjemnością zapomniał o brytyjskich smażonych jajkach i gorzkim dżemie ze skórek pomarańczy.

23.07.2016

27.1. Huncwockie Gody

Poprzednio

Lily opowiada Hagridowi o ostatnich wydarzeniach. Wskutek przegrania zakładu (Urodziny "Mojej Dziewczyny") Lily obiecała Jamesowi randkę, co w opinii publicznej uczyniło ich parą. Lily stara się podejść do nowej sytuacji zdroworozsądkowo i sprawdzić, jak jej i Jamesowi pasuje bycie ze sobą. Wszystko psuje się, kiedy w ich sprawy wtrąca się Mary i wykorzystuje Piękności w swojej intrydze. Evansówna nie zdaje sobie sprawy z tego, że wpadła w pułapkę i podpisuje cyrograf, który obliguje ją do zmuszenia Jamesa, by pocałował jedną z Piękności, Jessikę. Ona z kolei ma pomóc Lily wydobyć pewną tajemnicę od Doriana, tajemnicę, która dotyczy związku Mary i Jamesa. Dorian wie o całym przedsięwzięciu doskonale, bo w swoje plany Mary wtajemniczyła go wieki temu, już w rozdziale 21. 
May Potter wraca z odwyku do Hogwartu, wypuszczona znacznie przed czasem. Tuż za nią przyjeżdżają państwo Potter oraz siostra Emmeliny, Diana, która ma w Hogwarcie do załatwienia pewną sprawę. Remus rozpoznaje Bree jako swoją przyjaciółkę z dzieciństwa i córkę szefa jego ojca. Z kolei Emmelina, która zatraciła się w zemście, obawia się, że mogła odurzyć Dorcas eliksirem miłosnym. 


„Żyli w dwóch odmiennych światach, ale podczas gdy on chwytał się rozpaczliwie wszystkich możliwych sposobów, aby zmniejszyć dzielący ich dystans, ona nie zrobiła niczego, co nie prowadziłoby w kierunku wprost przeciwnym. Upłynęło wiele czasu, zanim odważył się pomyśleć, iż owa obojętność nie była niczym innym jak pancerzem przed strachem.”
- Gabriel García Márquez, Miłość w czasach zarazy
1.
Noc z czwartku na piątek.
Gdyby nie szereg dość niefortunnych okoliczności – takich jak potencjalne odurzenie Amortencją, mało entuzjastyczna, lakoniczna notka oraz utrzymujące się od dłuższego czasu uprzedzenie, rozczarowanie i krępacja względem jej autora –  Dorcas byłaby o wiele bardziej podekscytowana perspektywą nocnego spotkania z profesorem Argentem. Nie miała zamiaru lekceważyć jego zaproszenia, nieważne, jak nieuprzejme i oszczędne było – nie pozostawało jednak tajemnicą, że wolałaby w tym momencie spać sobie w męskim dormitorium numer sześć i wdychać zapach Syriusza. Bardziej z racji dobrego wychowania niż faktycznego zaciekawienia, co ma jej do przekazania młody auror, Dorcas wyczołgała się z łóżka w środku nocy, nałożyła uszytą niedawno podomkę i wymknęła się z dormitorium żeńskiego numer cztery.
O drugiej nad ranem ziąb w zamku robił się nie do wytrzymania – jakby tego było mało, co chwila jakiś poltergeist-żartowniś otwierał na oścież okiennice, wpuszczając na Dorcas mnóstwo śniegu i podmuchy zamrażającego jej wnętrzności wiatru. Modliła się, żeby nie zostać nakrytą i ubolewała, że nie mogła powiedzieć nikomu – powiedzieć Syriuszowi – o tej wycieczce. Czułaby się o wiele pewniej, gdyby ktoś o wiele bardziej zmyślniejszy w czarach rzucił jakieś zaklęcie niewidzialności czy chociaż przetransmutował jej podomkę w gruby sweter.
Zbiegła z jeszcze kilku schodów i przecięła jeszcze kilka korytarzy, zanim trafiła pod drzwi gabinetu Liama, czując dziwny, gryzący niepokój. Przez chwilę wahała się, czy zapukać czy nie.
— Wejdź! – krzyknął Argent, zanim zdołała zebrać się w sobie i uderzyć pięścią o drzwi.
Jednak nie taki kiepski z niego Auror.

28.06.2016

26. "Zdrada"

"Natychmiastowa karma cię dopadnie"
-John Lennon, Instant Karma



Krople deszczu tłukły bezlitośnie o parapety, niczym grad armat rozsadzających kadłub statku. Akompaniował im wiatr, którego podmuchy ze świstem otwierały i zamykały nieszczelne okna chatki gajowego, wsypując przez szpary płatki bielutkiego, zimnego śniegu. Zapach melisy i rumianku tańcował w tęgim, lodowatym powietrzu i otumaniał zmęczony umysł Lily i Hagrida do tego stopnia, że ani gajowy nie mógł dostrzec przyczyny wizyty siedemnastoletniej Gryfonki, ani sama dziewczyna nie potrafiła mu jej podać.
Był piątkowy wieczór, godzina po ciszy nocnej i w dodatku sam środek wielkiej śnieżycy i zawieruchy. Leśne zwierzęta, w świetle dnia ukrywające się w grotach i jaskiniach Zakazanego Lasu, teraz zapuściły się niebezpiecznie blisko błoni i zamkowych areałów. Oczami wyobraźni Lily widziała polujące centaury i skąpane w śniegu bielutkie jednorożce, i pomyślała, że chciałaby cieszyć się z upragnionej samotności i świętego, nocnego spokoju, do tego stopnia, jak one.
W oddali zawył wilk, a Gladius cały się najeżył i wbił pazury w długi, kaszmirowy sweter Lily, pozostawiając jej blizny na brzuchu. Dziewczyna podrapała go za uchem, mimo bólu przytulając do serca, jako że kot był ostatnią istotą (no, oprócz Hagrida oraz jej współlokatorek), która pozostała jej jeszcze na tym okrutnym świecie.
— Hagridzie, moje życie towarzyskie jest już skończone – chlipnęła, pociągając dramatycznie łyk herbaty. Rozmazany tusz do rzęs wymalował na jej policzkach podłużne, szarografitowe wodospady zgryzoty. – Straciłam już wszystko. Nie mam już nikogo. Żadnych prawdziwych przyjaciół… żadnych fałszywych przyjaciół… nie mam już nawet niego, Hagridzie! Zawsze go miałam. On… on był zawsze przy mnie.

Obserwatorzy

Theme by Lydia Credits: X, X