Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bremus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bremus. Pokaż wszystkie posty

25.04.2020

30.2. Wiara, nadzieja i miłość

"Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystko pokłada nadzieję (...). Miłość nigdy nie ustaje. Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość"
- Paweł z Tarsu, 1. List do Koryntian


IX – WIARA

Minęły niespełna dwie doby od pełni, a Remus Lupin, nastoletni wilkołak, opuścił skrzydło szpitalne i wybrał się na spokojną, zimową przechadzkę po błoniach. Dzień był słoneczny, ale mroźny. Śnieg prószył przez całą noc i ustał gwałtownie nad ranem, jakoby spóźniony scenograf, który przygotowywał baśniową scenerię na świętego Walentego. Szron okrył pnie drzew i wyrysował finezyjne wzory na oknach zamku. Gałązki ogołoconych drzew dostojnie kołysały się, otrzepując z białego puchu, a ptaki wylatujące z sowiarni, zrzucały z parapetów i rynien kryształowe sopelki lodu. Był to jeden z tych dni, kiedy Hogwart wydawał się raczej wytworem wyobraźni niżeli rzeczywistą placówką.
Remus uśmiechnął się w stronę swojej towarzyszki. Colette Angelo, w swoim drogim futrze w biało-czarne cętki sięgającym jej do stóp, razem z jej szaroplatynowymi włosami i zaróżowioną cerą, idealnie pasowała do tej śnieżnej, wyśnionej odsłony Hogwartu. Obydwoje spacerowali w milczeniu już od kilkunastu minut. Lupin miał w głowie całkowity mętlik, a nawet coś na kształt niepokoju, kiedy zobaczył swoją koleżankę kilkanaście minut temu w Sali Wejściowej, jednakże w tej chwili, w miarę spędzania z nią kolejnych minut, całe to napięcie uleciało z jego duszy, a on poczuł błogi spokój, taki, jaki czuje się podczas zasypiania.  Było tyle rzeczy, o które chciał wtedy zapytać!
— Ty wiesz – powiedział cicho, bardziej do siebie niż do dziewczyny. 
Tak.
Bree była bardzo domyślna, jak zawsze zresztą, kiedy z nim rozmawiała.
— Od razu wiedziałam, kim jesteś – od pierwszej chwili, kiedy zobaczyłam cię na sylwestrze u Potterów. Był w moim życiu moment, kiedy ojciec bardzo obawiał się, że zaatakuje mnie Fenrir Greyback. Wtedy bardzo uczulił mnie na cechy wilcze. Dzięki temu…mam teraz pewną intuicję, tak sądzę.

28.07.2017

29.4. Furia

INFO
Kochani! Czwarta Furia jest już naprawdę ostatnią Furią, w której powinny znaleźć się odpowiedzi na WSZYSTKIE najważniejsze pytania, które padły przez całe to opo, wyjąwszy tylko sprawę Phila van Weerta, bo jak już wspominałam - to będzie wątek trzeciej części. Furia zbudowana jest tak, że zawiera trzy długie fragmenty narracji poprzeplatane cytatami z poprzednich rozdziałów (adnotacje na dole). Na samym dole zamieściłam też rozliczenie ze wszystkich tajemnic w formie krótkich pytań i odpowiedzi. Jeśli jednak ktoś z was znajdzie cokolwiek, co będzie głupie/dziwne/mętne/bez sensu, w jakimkolwiek rozdziale, jaki tutaj został publiknięty, to zapraszam go serdecznie na jedyne takie Q and A. Pod tym rozdziałem, ale tylko pod tym (spoilery, spoilery, spoilery bolą), będę odpowiadała na każde pytanie nie w mój rozmemłany sposób, ale w prosty, krótki i jasny (tak jak zbudowane jest rozliczenie na dole rozdziału). Karty idą na stół, kochani, a ezoteryczne tajemnice stają się publiczne c:. Miłej lektury!

Furia – rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta. Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”


#24
Pełnia, dzień po ROZPRAWIE

Marlena nigdy nie była fanką kiczowatych historii miłosnych z niegrzecznymi chłopcami w roli głównej. W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśniczek nie lubiła zaznajamiać się z ich treścią, ani o niej słyszeć, ani też się nad nią zastanawiać – jednak należało pamiętać, że przez znaczną część życia przyjaźniła się z Emmeliną – a więc podobne rozrywki znalazły się poniekąd razem z nią w pakiecie.
Emmelina zapewne sprzeczałaby się z Marley w tej kwestii, ale w romansach wszystkie wydarzenia przebiegały według jednolitego, utartego schematu. Był sobie niegrzeczny chłopak, noszący kurtkę ze smoczej skóry, obcięty na rekruta i będący absolutnie nie do wytrzymania, i była pruderyjna dziewczyna, która w miarę kolejnych stron gubiła pruderię, zdrowy rozsądek i własną osobowość. I chociaż nic nie wskazywało na to, ażeby Marley przypominała w czymkolwiek ową bohaterkę, czuła się, jakby na siłę ktoś umieścił ją w podobnej powieści – a przynajmniej wyrwał żywcem z jej kart Aleka.

16.05.2016

25. Prawdziwe Kolory

„Ale ja widzę twoje prawdziwe kolory, które przez ciebie prześwitują”-True Colours, Billy Steinberg dla Cindy Lauper

1970, Francja
To było gdzieś w Alpach. Trevor zainwestował pół dnia na żmudą wspinaczkę wyboistym dnem parowu, usłanego z obu stron wysokimi, sennymi wierzbami. Ich rozłożyste konary odcinały go od promieni słonecznych, tworząc naturalne, ale i niezwykle niestabilne, sklepienie wąwozu. Chociaż rzadko odwiedzał żonę-samotniczkę, dobrze znał drogę na skraj lasu – trudną, odstraszającą i nawiedzoną przez złe duchy – ale również malowniczą i niesamowitą. Mógł teleportować się prosto na miejsce, lecz obawiał się, iż dom Shelby znajduje się pod kontrolą Ministerstwa, które na pewno zainteresowałoby się jedynym gościem, którego kobieta przyjęła kiedykolwiek w swoje skromne progi. Musiał więc dostać się do niej po mugolsku, górskim szlakiem, i chociaż wymęczyło go to nieopisanie i stracił wiele cennych godzin, nie widział powodów do narzekania. Zależało mu na stuprocentowej anonimowości, to po pierwsze, a po drugie – tyle ostatnio działo się w jego życiu, że nie miał czasu na takie miłe, prozaiczne rozrywki jak spacerek po górach – i musiał przyznać, że naprawdę za tym tęsknił. W przeklętej Anglii nie było gór. Gdyby nie nadciągająca wojna, Trevor wyniósłby się stamtąd już dawno.
Parów wywijał przez kilka mil zygzakiem dookoła wielkich, przerośniętych drzew, a kiedy w końcu wzniósł się i zrównał z leśnym runem, przecięła go jasna, kamienna dróżka, z której widać już było górskie hale, przełęcze i wielki, drewniany domek, wciśnięty pomiędzy dwa jęzory łagodnych wzniesień. Zerknął na pobliski drogowskaz.
Shelby z Ilsurich, pół mili.
Trevor westchnął przeciągle. Doprawdy, to już niemal dwadzieścia lat, a on cały czas musiał użerać się z niedouczonym Ministerstwem – i brytyjskim, i francuskim. W Rosji takie pomyłki nigdy się nie zdarzały – reżimowe Ministerstwo może i duchem zatrzymało się w miejscu dwieście lat temu, ale nigdy nie pozwalało sobie na podobne zaniedbanie. Dotknął czubkiem różdżki drogowskazu, a na miejscu „z Ilsurich” pojawiło się wdzięczne, prawdziwe nazwisko:
Shelby Monroe, pół mili.

Obserwatorzy

Theme by Lydia Credits: X, X