Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Październik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Październik. Pokaż wszystkie posty

28.12.2022

8. Przeminęło z kaflem (nowa wersja)

 „Nie mogę teraz myśleć. Pomyślę o tym później, kiedy będzie mi łatwiej, kiedy nie będę widziała jego oczu."
— Margaret Mitchell/Przeminęło z wiatrem



Kilka minut po wschodzie słońca na brzydkiej, pustej ulicy Cokeworth, zza szarej, przemysłowej mgły, wyłoniła się zakapturzona postać, niby pająk przedzierający się przez żmudnie utkaną przezeń pajęczynę. Słońce nieśmiało przywitało owego przybysza wczesnymi, różowozłocistymi promieniami, które odbiły się od bladej, posągowej twarzy kobiety i zdradziły jej tożsamość. 

Blondynka w szmaragdowej szacie, o arystokratycznych rysach i zimnych oczach, z ociąganiem uniosła swoją dłoń, foremną i aksamitną jak u Wenus z Arles, i zakryła łzawiące oczy. Była to świeżo upieczona pani Prewett, w tych stronach znana wciąż jednak jako panienka Lukrecja Black. Słońce wzniosło się jeszcze wyżej na niebie, tym razem rażąc niemowlę, które kobieta tuliła do piersi. 

Od ostatnich odwiedzin Lukrecji w Cokeworth minęło kilka miesięcy. Choć w życiu kobiety zmieniło się wszystko, to miasto pozostawało dokładnie takie samo… Wychodząc z nędznego Spinner' s End, dotarła wreszcie do ładniejszej i bardziej zadbanej ulicy, której bieda nie pukała tak bardzo do okien.

Ethan powiedział jej o swojej niedawnej przeprowadzce, ale nie wiedziała do końca, gdzie powinna go szukać. Poprosiła go co prawda o szczegółowy adres, ale nie otrzymała odpowiedzi – biedactwo, zapewne obawiał się, że Lukrecja będzie go nachodzić. I całkiem słusznie, pomyślała. Szkoda tylko, że nie domyślił się, iż nie odpuszczę tak łatwo.

5.01.2014

9.2. Zwykli Znajomi

„Między mężczyzną, a kobietą przyjaźń nie jest możliwa.
Namiętność, wrogość, uwielbienie, miłość – tak, lecz nie przyjaźń”
-Oscar Wilde

          Regina Bulstrode wpięła we włosy Jo ostatnią wsuwkę. Dziewczęta przygotowywały się na imprezę halloweenową, a jako Ślizgonki na przyjęcie miały blisko, więc mogły pozwolić sobie na dłuższe strojenie. Regina nalegała, żeby Prewettówna ubrała śliczną, czarną sukienkę, która przy jej pomocy i kilku magicznych sztuczkach, przypominałaby szatę narzeczonej Draculi. Jo odmówiła. Jeszcze Snape pomyślałby sobie za dużo.
          W swojej głowie wciąż odtwarzała wygląd dziwnej, porannej wizji związanej z jedną z książek jej wychowawcy. Kadra nauczycielska zazwyczaj przechowywała własne zbiory, ściśle związane z nauczanym przedmiotem, w swoich gabinetach, ale Slughorn był wyjątkiem. Jego zainteresowania obejmowały o wiele więcej niż marne eliksiry, do tego stopnia, że być może posiadał on coś związanego z zaklęciami jednorazowymi. Może nawet napisane jest tam, jak je odwrócić. Boże, jak bardzo chciała, żeby Lilian Evans przestała włazić jej do głowy! 
-Powiesz mi, dlaczego idziesz tam ze Snape’ em?


26.12.2013

9.1 Noc żywych trupów


“Jesteśmy uwięzieni w świecie dręczonym bólem, lecz tak długo, jak człowiek ma siłę, by marzyć - może odkupić swą duszę i odlecieć

-If I can dream, Elvis Presley


1#

Redbone - Come and get your love

Lily wychodziła z siebie, aby zachować tego dnia nonszalancję i nie myśleć o koszmarnych popołudniowych zobowiązaniach. Kiedy minęła kolacja i nieszczęsna godzina kary boskiej zbliżała się coraz bardziej, postanowiła zaszyć się w dormitorium, ukryć za baldachimem i udawać, że pisze wypracowanie dla McGonagall. Tak naprawdę poważnie rozważała wypicie całej fiolki eliksiru na uspokojenie.  

— Lily — rzuciła Emmelina, rozchylając kotary łóżka i siadając po turecku naprzeciwko niej. Półmisek borówek ułożyła sobie wygodnie na podołku. — Mogłabyś jeszcze raz, proszę, opowiedzieć w jaki sposób wpakowałaś się w czterotygodniową sesję szlabanów z Jamesem Potterem i Skye DeVitt?

I w taki oto sposób próby zachowania nonszalancji spełzały na niczym. 

14.12.2013

8. Przepowiednia

„Ludzie, którzy tracą czas czekając,
aż zaistnieją najbardziej sprzyjające warunki,
nigdy nic nie zdziałają. Najlepszy czas na działanie jest teraz!”
Mark Fisher

      Przydługie nogawki sztruksowych spodni Isaaca zmokły od wilgotnej trawy, a on sam zaczął już czuć chłód w łydkach, jakby ktoś mroził mu kości. Anglia, pomyślał bez entuzjazmu. Przecież tu pada cały czas. Usłyszał grzmot nad głową i zerkając na niespokojnie kołyszącą się pobliską brzozę, stwierdził, że dobrze byłoby nareszcie opuścić ten paskudny las, tym bardziej, że dopiero co rozszalała się burza.
     Przedtem jednak musi znaleźć to miejsce. Byłoby o wiele łatwiej zapytać o to Jo, ale przecież nie wie ona, że się tu pojawił. Zresztą, pewnie i tak wszystko dzieje się za jej plecami. Znał ją od pewnego czasu i wiedział, że lepiej sprawę przemilczeć- apodyktyczność dziewczyny i jej chęć kontrolowania wszystkich i wszystkiego z pewnością dałyby o sobie znać.


Obserwatorzy

Theme by Lydia Credits: X, X