INFO
Kochani! Czwarta Furia jest już naprawdę ostatnią Furią, w której powinny znaleźć się odpowiedzi na WSZYSTKIE najważniejsze pytania, które padły przez całe to opo, wyjąwszy tylko sprawę Phila van Weerta, bo jak już wspominałam - to będzie wątek trzeciej części. Furia zbudowana jest tak, że zawiera trzy długie fragmenty narracji poprzeplatane cytatami z poprzednich rozdziałów (adnotacje na dole). Na samym dole zamieściłam też rozliczenie ze wszystkich tajemnic w formie krótkich pytań i odpowiedzi. Jeśli jednak ktoś z was znajdzie cokolwiek, co będzie głupie/dziwne/mętne/bez sensu, w jakimkolwiek rozdziale, jaki tutaj został publiknięty, to zapraszam go serdecznie na jedyne takie Q and A. Pod tym rozdziałem, ale tylko pod tym (spoilery, spoilery, spoilery bolą), będę odpowiadała na każde pytanie nie w mój rozmemłany sposób, ale w prosty, krótki i jasny (tak jak zbudowane jest rozliczenie na dole rozdziału). Karty idą na stół, kochani, a ezoteryczne tajemnice stają się publiczne c:. Miłej lektury!
„Furia – rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta. Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”
#24
Pełnia, dzień po
ROZPRAWIE
Marlena nigdy nie
była fanką kiczowatych historii miłosnych z niegrzecznymi chłopcami w roli
głównej. W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśniczek nie lubiła zaznajamiać
się z ich treścią, ani o niej słyszeć, ani też się nad nią zastanawiać – jednak
należało pamiętać, że przez znaczną część życia przyjaźniła się z Emmeliną – a
więc podobne rozrywki znalazły się poniekąd razem z nią w pakiecie.
Emmelina zapewne sprzeczałaby się z Marley w tej kwestii,
ale w romansach wszystkie wydarzenia przebiegały według jednolitego, utartego
schematu. Był sobie niegrzeczny chłopak, noszący kurtkę ze smoczej skóry,
obcięty na rekruta i będący absolutnie nie do wytrzymania, i była pruderyjna
dziewczyna, która w miarę kolejnych stron gubiła pruderię, zdrowy rozsądek i
własną osobowość. I chociaż nic nie wskazywało na to, ażeby Marley przypominała
w czymkolwiek ową bohaterkę, czuła się, jakby na siłę ktoś umieścił ją w
podobnej powieści – a przynajmniej wyrwał żywcem z jej kart Aleka.