Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doriusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Doriusz. Pokaż wszystkie posty

12.09.2016

29.1. Furia

„Furia – rzymski odpowiednik greckiciej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta.  Ponieważ nie należało wymieniać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”




#1
Dzień przed ROZPRAWĄ, Camberwell, Londyn.
O Maudsleyu, londyńskim szpitalu psychiatrycznym, można było powiedzieć (aczkolwiek bez przekonania), że cieszy się dobrą sławą; nazbyt dobrą, jak na zakład swojego sortymentu. Mieścił się on w wewnętrznej dzielnicy miasta i współpracował z tutejszym uniwersytetem, a na przełomie lat tak wtopił się w architekturę stolicy, tak zaaklimatyzował, i tak nasiąknął jej powietrzem, iż połączyły go z nią względy niemal równie ścisłe, jak West End, Big Ben czy pałac Buckingham. W ciągu dnia przewijały się obok niego miliony mieszkańców, turystów, studentów, pracowników, mugoli i czarodziejów, a większość z nich w ogóle nie zdawała sobie sprawy z tego sprawy, bo nie było to miejsce sławne ani obecne w każdym numerze The Timesa. Chociaż za jego ścianami tkwili najbardziej nieobliczalni ludzie z całych Wysp Brytyjskich, w Maudsleyu stawali się nieszkodliwi jak baranki, słabi i trzymani na kagańcu, a niepodobne, że ich los miałby się odmienić, nie posiadali bowiem ani wzorców ani motywacji, ani nawet energii czerpanej ze straszenia ludzi.  

28.06.2016

26. "Zdrada"

"Natychmiastowa karma cię dopadnie"
-John Lennon, Instant Karma



Krople deszczu tłukły bezlitośnie o parapety, niczym grad armat rozsadzających kadłub statku. Akompaniował im wiatr, którego podmuchy ze świstem otwierały i zamykały nieszczelne okna chatki gajowego, wsypując przez szpary płatki bielutkiego, zimnego śniegu. Zapach melisy i rumianku tańcował w tęgim, lodowatym powietrzu i otumaniał zmęczony umysł Lily i Hagrida do tego stopnia, że ani gajowy nie mógł dostrzec przyczyny wizyty siedemnastoletniej Gryfonki, ani sama dziewczyna nie potrafiła mu jej podać.
Był piątkowy wieczór, godzina po ciszy nocnej i w dodatku sam środek wielkiej śnieżycy i zawieruchy. Leśne zwierzęta, w świetle dnia ukrywające się w grotach i jaskiniach Zakazanego Lasu, teraz zapuściły się niebezpiecznie blisko błoni i zamkowych areałów. Oczami wyobraźni Lily widziała polujące centaury i skąpane w śniegu bielutkie jednorożce, i pomyślała, że chciałaby cieszyć się z upragnionej samotności i świętego, nocnego spokoju, do tego stopnia, jak one.
W oddali zawył wilk, a Gladius cały się najeżył i wbił pazury w długi, kaszmirowy sweter Lily, pozostawiając jej blizny na brzuchu. Dziewczyna podrapała go za uchem, mimo bólu przytulając do serca, jako że kot był ostatnią istotą (no, oprócz Hagrida oraz jej współlokatorek), która pozostała jej jeszcze na tym okrutnym świecie.
— Hagridzie, moje życie towarzyskie jest już skończone – chlipnęła, pociągając dramatycznie łyk herbaty. Rozmazany tusz do rzęs wymalował na jej policzkach podłużne, szarografitowe wodospady zgryzoty. – Straciłam już wszystko. Nie mam już nikogo. Żadnych prawdziwych przyjaciół… żadnych fałszywych przyjaciół… nie mam już nawet niego, Hagridzie! Zawsze go miałam. On… on był zawsze przy mnie.

3.04.2016

24.3. Urodziny Mojej Dziewczyny

"A zresztą... czym są urodziny? Dziś są, jutro ich nie ma..."
- Kłapouchy, Kubuś Puchatek A.A.Milne'a


♥♥♥

Emmelina i Chase tańcząc, przypominali Księcia i Kopciuszka na balu w pałacu, tam, gdzie się poznali i gdzie Kopciuszek zgubił pantofelek. Od samego początku zaległo pomiędzy nimi milczenie, jednak nie krępujące, ciążące ani niewygodne, tylko raczej naturalne, spokojne i ciepłe, takie, jakie łączą z tańcem szczególne względy. Łagodna, melodyjna muzyka dodawała ich ruchom gracji, a kołyszące się wokół pary roztaczały nad nimi przytulny, intymny krąg. Można by rzec, że atmosfera była idealna – jednak niezwykle ciężko docenić takowy komfort, kiedy co jakiś czas dopada cię gryzący niepokój – zupełnie jak oczekiwanie na północ i pryśnięcie czaru Wróżki Chrzestnej. Nawracające myśli o babeczkach, eliksirach i efemerycznych, nieprawdziwych uczuciach, za które Emmelina niedługo mogła stać się odpowiedzialna, prześladowały dziewczynę tak uporczywie, że co parę chwil przegrywała potyczkę z dławiącą goryczą i pozwalała jej przez siebie krzyknąć.

6.03.2016

24.2. Urodziny Mojej Dziewczyny

"Ale zresztą... czym są urodziny? Dziś są, jutro ich nie ma..."
-Kłapouchy, Kubuś Puchatek A.A.Milne'a

Retrospekcja, 30 stycznia 1976
Ten dzień utarł się wyjątkowo mocno w jej pamięci, zupełnie jakby ktoś wymalował go na płótnie jej umysłu, powielając każdy szczegół i detal za pomocą ruchów niewidzialnego pędzla. Pamiętała najmniejszy pogłos i dźwięk, zapach styczniowego powietrza, wieczorną temperaturę, czarne niebo świecące milionem bladych świecidełek, i pamiętała, że wtedy to wszystko idealnie ze sobą współgrało. Idealne plenery zwykły towarzyszyć bolesnym wspomnieniom.
Siedziała na parapecie jednego z hogwarckich krużganków i pocierała otwartymi dłońmi o ramiona, ogrzewając powoli swoje zziębnięte ciało. W zamku paliły się światła, a radosna wrzawa unosiła się w powietrzu wprost z Wieży Gryffindoru. Co jakiś czas kolejna salwa śmiechu albo wiwaty na cześć Huncwotów dolatywały do jej uszu, a choć okazjonalnie ktoś wznosił toast za jubilatkę, Lily starała się nie myśleć, z czyjego powodu tego wieczoru odbyła się zabawa. Mary wyraziła się wystarczająco dosadnie – to jedynie profanacja jej urodzin, przykrywka, żeby „nasi chłopcy” mogli sobie trochę popić i popuścić. Zresztą, to były jedne z milszych słów, które usłyszała tego dnia z jej strony.

22.11.2015

24.1. Urodziny "Mojej Dziewczyny"






„Frajwędruj, Alicjo”
- Szalony Kapelusznik, Tim Burton


„Ale zresztą… czym są urodziny? Dziś są, jutro ich nie ma.”
-Kłapouchy, A. A. Milne



30 stycznia, 1972
Kochany pamiętniczku,
Wczoraj pisałam o moim planie na zorganizowanie imprezy-niespodzianki dla Lily. No cóż… Nie wyszło. Powiedziałam Mary z samego rana, że planowanie wszystkiego na ostatnią minutę nie ma sensu. Ale ona się uparła. Jedyne co udało nam się przygotować, to kilka przebitych balonów i nietrzymające się sufitu serpentyny. Aha, i wyskoczyłyśmy zza fotela, wrzeszcząc z całym Pokojem Wspólnym „niespodzianka”. Nie dość, że wyglądało to fatalnie, to jeszcze niezbyt się udało, bo Lily usłyszała o naszym planie na zaklęciach, kiedy razem z Mary zastanawiałyśmy się, jak załatwić tort.
Powiedziała, że fakt, iż rozmawiam z Mary jest na tyle dziwny, że musiała dociec o co chodzi.

Lily dla własnego dobra powinna zrezygnować z tej podejrzliwości. 


Emmeline Issabelle Titanic


30 stycznia, 1973 
Peter puścił parę z ust. Mówiłam wieki temu, że trzeba mu zaszyć jadaczkę, a najlepiej w ogóle go ukamienować, ale nikt nie słucha mądrzejszych.
Naprawdę myślałam, że po tym, jak usuniemy te wszystkie homo nie bardzo sapiens jak Hipcia i Wydra [która postanowiła uszyć dla Lily spódniczkę na urodziny (Merlinie, kiedy do Meadowes wreszcie dotrze, że nikt jej nie lubi?), paplała o tym przez cały czas, ZWŁASZCZA WTEDY kiedy w pobliżu była Lily] może zajdziemy dalej niż rok temu.

Nawet nie chcę mi się tego komentować.

Mary McDonald



30 stycznia, 1974
Ach, a byliśmy tak blisko! Przygotowywanie rozpoczęłyśmy już tydzień wcześniej – zamówiłyśmy tort w Miodowym Królestwie, taki, jaki Lily lubi najbardziej, prezenty kupiłyśmy już w przerwie świątecznej, Pokój Wspólny został powiadomiony właśnie wtedy, kiedy Lily leżała ze skręconą kostką w skrzydle szpitalnym.  Nic nie miało prawa pójść źle, tym bardziej, że 30 wypadł w sobotę i mogłyśmy od rana wszystko organizować.
Zapoznałam z planem Remusa, który jakimś cudem załatwił mnóstwo jedzenia. Ten chłopak jest niesamowity. Kiedy zapytałam się, czy zrobił to sam czy coś, odparł, że po prostu ma kilka zaprzyjaźnionych skrzatów w kuchni. Fajnie znać takie osoby jak on. Serio, gdyby nie Remus wszystko poszłoby na marne.
Mary zmusiła Jamesa, żeby zajął czymś Lily (wiesz, pamiętniczku, oni teraz są razem i choć nie wygląda mi na to, że wytrzymają jeszcze długo, Mary wykorzystuje swoją władzę nad nim wyśmienicie) i tutaj chyba leżał nasz błąd.
Serio, nie spodziewałam się, że oni AŻ TAK SIĘ NIE LUBIĄ. To znaczy… Po tym jak Lily wleciała wściekła do Pokoju i powiedziała, że jeśli jeszcze raz zaczniemy organizować idiotyczne przyjęcie przez które będzie musiała spędzić urodziny z takim kretynem, to ona się z tego wypisuje.
James się z niej śmiał. Mary jest teraz na niego zła, ale nie wiem, czy to dlatego, że nie upilnował i zdradził Lily tajemnicę czy też dlatego, że przez cały wieczór bezczelnie się do niej dowalał. To znaczy – imprezy w końcu nie było, ale zmusiłyśmy Lily do zostania tu i zjedzenia z nami tego jedzenia z kuchni. James rzucał naprawdę dwuznacznymi tekstami.

O, Mary wróciła. Ciekawe, czy już zerwali.  

Marlene McKinnon



30 stycznia, 1975
Idioci zajmowali się imprezą-niespodzianką Lily już wystarczająco długo. Teraz pałeczkę przejęła Mistrzyni, jedyna i najlepsza, Dorcas Scarlett Meadowes. Nic nie może pójść źle.
 Sprężyliśmy się wszyscy – w tym roku zaangażowała się rekordowa ilość osób. Po raz pierwszy JA wzięłam to na poważnie, ale od mojego pojednania z dziewczynami raczej staram się integrować i w ogóle. Ja, Mary, Emma i Marley praktycznie wyprułyśmy sobie flaki, dodam, ale wszystko musiało zostać spartolone. PONOWNIE.
Wiesz, pamiętniczku, błędem była rozmowa z Jamesem Potterem. Od początku fakt, że interesował się przyjęciem urodzinowym Lily był dziwny. Zaoferował się, że pomoże nam wszystko załatwić, i faktycznie – zrobił to. James nie jest normalny – to chyba wiedzą wszyscy – dlatego zapytałam się, gdzie tutaj ukrył jakiś okrutny kawał, świadczący o zaawansowaniu jego szaleństwa? Wiecie, co on powiedział? Że on załatwi sobie od Lily pewne naturalne i pierwotne podziękowanie. Boże, co za dupek. Robi z siebie coraz większego idiotę i naprawdę nie wiem, o co chodzi mu tym razem. Lily w kółko przez niego płacze i w sumie – pomimo mojego dobrego koleżeństwa z Potterem – muszę przyznać jej rację. Przegrzał sobie chyba biedaczek mózg.
Pomijając jego ciągłe bezczelne teksty, ocieranie się, wpadanie na nią i klepanie po pewnych miejscach, to jeszcze bezustannie stara się ją poderwać, a co zabawne robi to zawsze w pobliżu Doriana. Chamberlain jest już tak wkurzony, że nawet nie zaangażował się w imprezę. Jest porównywalnym dupkiem co James.

Mary bardzo się wkurzyła – a kiedy mówię „bardzo” to mam na myśli „nieopisanie”. Z czystej złośliwości powiedziała Lily o całej sytuacji, po czym poszła kłócić się z Jamesem. Usłyszałam z jego ust bardzo dziwne zdanie, że od Balu Hannuko-Bożonarodzeniowego nie może przejść obojętnie obok Lily. Gdybym go nie znała, pomyślałabym, że nieźle go trafiło. 

Dorcas Scarlett Meadowes
 




30 stycznia, 1976
Cóż… mogę powiedzieć, że prawie się udało. PRAWIE, bo Lily nie przyszła. Plotki mówią, że urządziła sobie randez-vous z tym seksownym, napakowanym puchońskim pałkarzem, którego kaloryfer widziałyśmy, kiedy przez przypadek wlazłyśmy do szatni zawodników, szukając Mary. 
Ale ja w to nie wierzę.
Ktoś musiał się wygadać. Lily ewidentnie nie chciała psuć sobie niespodzianki, łamać nam serc i udawać, że jednak nic nie wiedziała. W sumie to obstawiam, że to Titanic, rzygając po kątach swoimi babeczkami z napisem „Odlotowej szesnastki, rudzielcu!”.
Dlaczego oni wszyscy są tacy beznadziejni? Spodziewałam się, że James pomoże mi w przygotowaniach, bo w końcu chodzi o urodziny jego ukochanej i w ogóle, ale on zdaje się ją ignorować. To coś nowego u Jamesa.
Mary jest na Lily obrażona (chodzi o Jamesa, a jakże!) i sama też nie zaangażowała się w przygotowania. Emmelina jest niekomunikatywna, bo w kółko obżera się i zwraca pochłonięty pokarm, a ja osobiście tego się brzydzę. A Marley jest bardziej zajęta obściskiwaniem się z Remim niż swoją przyjaciółką.

Boże, oni wszyscy są tacy gówniani. Na miejscu Lily też wolałabym spędzić swoje urodziny z kimś, kto ma kaloryfer niż z nimi. 
Dorcas Scarlett Meadowes
 



30 stycznia, 1977
Złączone siły
 

Dorcas Scarlett Meadowes
Emmeline Issabelle Titanic
Marlene McKinnon
Hestia Bethany Jones
Chase Reagan
Remus J. Lupin
Syriusz Orion Merlin Perseusz Regulus Black III
James Potter
Peter Pettigrew



12.09.2015

23. Podwójna Randka

Poprzednio + kilka słów od Abigail

Wszyscy szaleją, kiedy Hogsmeade zaczyna zbliżać się wielkimi krokami. Moda na "nietypową randkę" zaczyna się od Dorcas, która niechcący wyzywa samego Syriusza Blacka na randkowy pojedynek. Podczas gdy ona załatwia sobie dobrze prezentującego się Chase'a, Black postanawia zagrać jej na uczuciach i zaprosić Emmelinę. Lily, która jest zła, wyczerpana i upokorzona poprzez nieszczęsną aferę zdjęciową (zdjęcia półnagiej jej i Jamesa), łatwo daje się sprowokować i wymusza na Jamesie randkę z Mary, a ona sama zadowala się swoim byłym chłopakiem, Dorianem. 
Hestia, którą pod koniec trzeciej części dopadła specyficzna dolegliwość, musi zmierzyć się teraz z zanikami pamięci. Jak wielkie są te zaniki - przekonamy się w dzisiejszym rozdziale.
Chyba najbardziej pomieszanie sprawa maluje się pomiędzy Remusem a Marleną. Remus woli nie wracać do Marley, ponieważ jest niebezpieczny, z kolei Marlena nie może teraz wrócić do Remusa, bo jej rodzinka postanawia dorobić się na lukratywnym ślubie.
Jo musi znaleźć jakieś dobre rozwiązanie, żeby móc widywać się z mugolskim londyńczykiem Jordanem i - co za tym idzie - udawać uczennicę szkoły artystycznej oraz - równolegle do tego wszystkiego - przejść przez ostatnią klasę Hogwartu. Dobrym rozwiązaniem wydaje się być Zmieniacz Czasu, ale skombinowanie go nie jest wcale rzeczą łatwą. Ironia losu, ma go akurat Hestia, ale nie pamięta skąd. 
Dzisiaj mamy 12 fragmentów, czyli 12 horkruksów rozszczepionych z mojego serca, tak jak obiecałam na fb ;>. Ten, kto zaklepał - ten ma. 
Betowała Lumossy.

"Kochałem. To bolesne, bezsensowne i przereklamowane."
- Damon Salvatore/Kevin Williamson*, Pamiętniki Wampirów




1 - dla wszystkich


Piękny był sobotni poranek w dzień wyprawy do Hogsmeade. Nocą po raz pierwszy od wielu dni spadł śnieżny puch, otulając poprzednie, rzadkie warstwy śniegu na nowo. Brudna, wilgotno -błotna breja, formująca się na błoniach i zaszronionej murawie, nie napawała już przerażeniem, słońce wysunęło się zza mglistego, szpetnego nieba, wpuszczając ciepłe, optymistyczne promienie w serca Hogwartczyków. Nawet grad przestał wystukiwać nużący, trwały rytm. Świat zabłysnął na nowo, rzucając błogi urok na wszystkie myślące, wrażliwe istoty, zamieszkujące te szerokości geograficzne.
Kolejne osoby budziły się, gotowe na zakupy, spotkania z przyjaciółmi i sympatiami. Pozytywny duch opętał ich i przeniknął do głębi, sprawiając, że był to jeden z nielicznych dni, kiedy każdy zdaje się mieć dobry humor. Do Pokojów Wspólnych i na korytarze wysypało się mnóstwo dziarskich i energicznych uczniów, uzbrojonych w szaliki, czapki i pękate portfele.
Cudowna, bajkowa energia nie wpłynęła chyba tylko na jedno dormitorium, nie wybawiając szóstorocznych dziewcząt z chłodnych, zachłannych objęć Morfeusza. Oprócz Marleny, rannego ptaszka, prawie wszystkie leżały skulone w swoich wyrkach, otoczone szeregiem kolorowych, frędzlastych poduszek, kocyków i pierzynek. Złe nastroje, wyrzuty oraz atmosfera pełna rozczarowania i pretensji skutecznie walczyła z pięknem styczniowego dnia, ale też wybudziła – i źle wpłynęła – na najbardziej podatną na złe moce mieszkankę dormitorium numer cztery.  

21.07.2015

21.2. Przyjaciele i Wrogowie

„Trzymaj swoich  przyjaciół blisko, ale jeszcze bliżej trzymaj swoich wrogów”-Mario Puzo




Poppy Pomfrey była bardzo rzeczową kobietą. Postrzegała świat w prosty sposób, w którym ludzi dzieliła na przystosowanych do życia i aspołecznych. I niestety, doszła do wniosku, że dorasta coraz więcej tych drugich. Może i nie miała dzieci, ale przecież pamiętała jeszcze, jak to jest – mieć szesnaście lat. Musiała zgodzić się, że ten okres nie należy do najłatwiejszych, ale na pewno nie odbijał się na niej tak dotkliwie, jak na współczesnej, hogwarckiej młodzieży. To niemożliwe, że stanowiła wówczas wyjątkową jednostkę. Dzisiejsza rzeczywistość sprzyja nabierania u nastolatków aspołeczności, i tyle.
Najlepszym na to dowodem była ilość problemów, z którymi musiała się zmierzyć w tym roku szkolnym. Pomijając tak wiele wypadków, zaskakujących przypadłości, a nawet epidemię mugolskiej mononukleozy, wciąż wybuchały tu awantury! Tak jak dzisiaj – dobre pół godziny zajęło jej uspokojenie tej gryfońskiej bandy i ostateczne przywrócenie porządku do skrzydła szpitalnego. Ich wrzaski i zwierzęce ryki słyszalne były wszędzie – nieważne, czy przekrzykiwali się w sali, w przedsionku dla odwiedzających, czy na korytarzu, poza skrzydłem. Dziwne dzieciaki. Aspołeczne i jakieś głuche, z defektami. 

30.05.2015

20.2. Ain Eingarp


„Jeżeli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego co mówi - patrz na nią”
-Oscar Wilde

Lily lubiła tłumaczyć swoją wybuchowość i niecierpliwość włoskimi korzeniami. Upierała się, że krytykowanie jej za drażliwość jest równie nie w porządku, jak ocenianie za kolor włosów czy wzrost, bo przecież nie miała ona wpływu na swoje geny i nic nie mogła poradzić, że wywodzi się z ludzi o gorącej krwi. To jak nagonka na wierzących za modlenie się, myślała. Południowców nie ocenia się za temperament. Każdy to wie.
Niestety, nie każdy to wiedział. Na przełomie lat za charakterek niejednokrotnie przychodziło jej słono zapłacić, a wtedy nikogo już nie obchodziło, ile krwi rodziny Vespignani płynie w jej żyłach. Kiedy była dzieckiem i nie panowała ani nad swoim gniewem, ani tym bardziej nad swoją magią, zdarzały się liczne niemiłe incydenty. Dobrym przykładem jest historia jej i Leslie Hernandez. Ta mała, złośliwa córka komornika (jak mawiał na nią pan Evans) wyśmiała raz Lily na szkolnej stołówce. Konsekwencją tego były wyrastające z blond głowy kopyta.
Wiadomo, że mugole nie potrafili wyjaśnić tego zdarzenia w sposób racjonalny. Kiedy więc Lily trafiła z Leslie do swojego wychowawcy, nauczyciela matematyki, nie mógł on doradzić jej nic innego jak panowanie nad swoimi emocjami.
─ To dziedziczne, panie Root – żaliła się dziesięcioletnia wówczas Lily. – Mam inną mentalność niż, wy, Brytyjczycy. Tata mówi, że Latynosi nie dławią w sobie emocji. Dlatego właśnie mama sobie pojechała.
─ Cóż… w takim razie nie próbuj dławić swoich emocji, Lily – poradził poczciwie profesor. – Kiedy zaczniesz się denerwować – pierwiastkuj. Pierwiastki są dobre na wszystko.

2.02.2015

19.3. Prawda czy fałsz?

„Tylko jedna rzecz jest gorsza niż gdy o nas mówią, a mianowicie: gdy o nas nie mówią.”-Oscar Wilde


Lily z niesmakiem odkleiła od swojej spódniczki klejącą, zaschniętą breję, która zapachem przypominała trochę krem jej babci na żylaki i pajączki – ostatnią niespodziankę, jaką zafundowała jej Mary w szaleńczym napadzie złości. Obie dziewczyny znajdowały się właśnie w gabinecie McGonagall, gdzie miały na nią zaczekać. Długo nie wracała. Niewykluczone, że była zajęta wypisywaniem długich, kuriozalnych listów, obfitych w przejaskrawione opisy dzisiejszego wydarzenia, które miała zamiar wysłać do pani Nass, pana McDonalda, ojca Lily i do Caroline, o ile już wróciła do Cokeworth z tego całego sylwestra na Majorce.

21.12.2014

19.1. Prawda czy Fałsz?


„Tylko jedna rzecz jest gorsza niż gdy o nas mówią, a mianowicie: gdy o nas nie mówią.”
-Oscar Wilde


I

Blichtr. Urok. Smak. Plotka.
Piękność.

Ulotka z tym niezwykle chwytliwym sloganem została wklejona do wszystkich notesików na złote myśli, jakie Piękności nosiły ze sobą. Autentyczny plakat wykonany przez złotą rękę A.B Norton napawał je dumą do tego stopnia, że rozważały nawet, czy nie opłacałoby się przyczepić go na tablicę ogłoszeń w pokoju wspólnym. Miały nadzieję na przygarnięcie kilku dodatkowych duszyczek do swoich szeregów, a że były estetkami pełną piersią, przypuszczały, że wywieszka spowoduje wzmożone zainteresowanie ich działalnością. Ostatecznie jednak dziwnym trafem wszystkie większe duplikaty plakatów, które nadawałyby się do wywieszenia, zniknęły, a więc Piękności zmuszone zostały przywitać nowy semestr w starym składzie. 

25.10.2014

18.4. Sylwester w Dolinie Godryka

Poprzednio
James i Syriusz zapraszają dziewczyny na Sylwestra do siebie. James spotyka się z Mary McDonald, swoją byłą dziewczyną, z którą w przeszłości zerwał w tajemniczej przyczyny, ale teraz sądzi, że Mary się zmieniła, chociaż to lekko mija się z prawdą. Marlena przyjeżdża na kotylion, gdzie zostaje ośmieszona. Dowiaduje się, że na ekskluzywnym balu znalazła się tylko dlatego, że jej rodzina chce znaleźć dla niej kandydata na męża, którego majątek mógłby uratować McKinnonów przed bankructwem. Z kolei Belle Potter bez zgody swojej podopiecznej, wydaje zgodę na niebezpieczny zabieg dla Hestii, który może uszkodzić jej pamięć.

„W obliczu prawdziwej miłości nie można się poddawać , nawet jeśli jej obiekt Cię o to błaga.”
- Josh Schwartz & Stephanie Savage (twórcy Plotkary)

23.00


W tym samym momencie, gdy w sercu Dorcas Meadowes bez wątpienia rozpętała się burza, jej nastrój przełożył się na zjawiska meteorologiczne. Błyskawica rozdarła niebo, a na rynnę z głośnym brzdękiem spadły liczne bryłki lodu, zwane gradzinami. Ludność Doliny Godryka, która wyszła świętować nadchodzący Nowy Rok na rynek, z jękami zawodu okryła się płaszczami i, chowając głowę między ramiona, pobiegła do swoich domów, pogodzona już z faktem, że Sylwester zakończy się po prostu odsłuchaniem radiowej audycji z rankingiem największych przebojów siedemdziesiątego szóstego. 

12.09.2014

18.2. Sylwester w Dolinie Godryka

Poprzednio
James i Syriusz zapraszają dziewczyny na Sylwestra do siebie. James spotyka się z Mary McDonald, swoją byłą dziewczyną, z którą w przeszłości zerwał w tajemniczej przyczyny, ale teraz sądzi, że Mary się zmieniła, chociaż to lekko mija się z prawdą. Marlena przyjeżdża na kotylion, gdzie zostaje ośmieszona. Dowiaduje się, że na ekskluzywnym balu znalazła się tylko dlatego, że jej rodzina chce znaleźć dla niej kandydata na męża, którego majątek mógłby uratować McKinnonów przed bankructwem. Z kolei Belle Potter bez zgody swojej podopiecznej, wydaje zgodę na niebezpieczny zabieg dla Hestii, który może uszkodzić jej pamięć.

„W obliczu prawdziwej miłości nie można się poddawać , nawet jeśli jej obiekt Cię o to błaga.”
- Josh Schwartz & Stephanie Savage (twórcy Plotkary)



Bree i Marlena wpadły do Huncwotów dosłownie kilkanaście minut po pierwszej fali niezaproszonych przez gospodarzy gości, i kilka przed drugim podobnym nalotem, a więc zostały delikatnie mówiąc niezauważone przez towarzystwo. Bree, przyzwyczajona do tego, że zwykle gospodarze każdego domu, w którym postawiła swoją stopę, nic tylko próbowali jej udogodnić, z mniejszym wyczuciem określiła zaistniałą sytuację, do której ni w ząb była przygotowana: 
Oni nas tak jakby kompletnie olali – szepnęła, marszcząc czoło. – Nie wiedziałam, że tu będzie taka impreza.
Ja też – wydukała Marley, rozglądając się bez zrozumienia po tym, co niegdyś nazywano korytarzem domu Potterów.

3.05.2014

15.1. Boże Narodzenie

Poprzednio:
Podczas spotkania Łowców Śmierci Jo zagaduje do Regulusa. Jej przyjaciel z dzieciństwa, Isaac, postanawia na własną rękę zdobyć medalion należący w przeszłości do matki Lily. Włącza do swojego planu Marlenę McKinnon, a Evansównie każe spotkać się z nim w Zakazanym Lesie razem z tymże przedmiotem. Lily dowiaduje się, że Jo jest jej siostrą.

Gdyby każda noc w naszym życiu mogła być jak noc Bożego Narodzenia, rozjaśniona światłem wewnętrznym...
-Roger Schütz

Boże Narodzenie 1959, Cokeworth, Surrey

        Lissa Prince, rudowłosa barmanka w klubie muzycznym Evansów, nalała duży kufel piwa Ethanowi i uśmiechnęła się słodko, trzepocząc rzęsami. Chłopak był synem jej pracodawcy, a po trzyletnim etacie w Cubie, zdążyła całkiem się z nim zaprzyjaźnić, tym bardziej, że byli z tego samego rocznika.

16.03.2014

13. Rozpacz i Euforia

„Przy­jaźń poz­naję po tym, że nic nie może jej za­wieść, a praw­dziwą miłość po tym, że nic nie może jej zniszczyć.”
-Antoine de Saint-Exupéry

     Kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy Lily Evans była jeszcze normalnym, życzliwym i uśmiechniętym dzieckiem, żyła w harmonii z siostrą i Severusem Snape’ em, kiedyś, kiedy jeszcze James Potter nie zamienił jej życia w chodzący kataklizm, Ruda bardzo lubiła przebieranki. Choć w życiu by się do tego nie przyznała, posiadała w domu zupełnie inne oblicze niż w szkole, ale nie w typowy dla jej rówieśników sposób, czyli zgrywania w domu aniołka, a w szkole zachowywania się jak psychodeliczna wariatka. Nie- u niej było na odwrót. W domu miała dużo luzu- jej ojciec zawsze był bardzo zapracowany, a kiedy już się pojawiał emanował charakterystyczną dla niego beztroskością, a po matce odziedziczyła wszystkie swoje szalone cechy. Świętej pamięci Mary Evans może i nie pochwaliłaby tego, co jej córeczka wyrabiała w tej chwili, ale jestem pewna, że niezadowolenie nie utrzymywałoby się u niej długo. Z kolei Ethan Evans pewnie parsknąłby śmiechem na tę całą szaradę i zaproponował jej wycieczkę do parku na ulubione owocowe lody. W każdym bądź razie- Lily w domu pozwalała sobie na o wiele więcej, niż w szkole, a członkowie jej rodziny przyzwyczaili się do malusieńkich dowcipów, które im sporadycznie odstawiała. Dlatego też, mimowolnie w podświadomości Lily powstał obszar, w którym wielka maszyna, zwana mózgiem, od czasu do czasu wyrzucała kolejny, nienormalny pomysł, rodem ściągnięty z głupich filmów, których naoglądała się w mugolskiej telewizji. I teraz sięgnęła po jeden z nich.


23.02.2014

12. Oschłość i Promienność


"Ludzie lu­bią kom­pli­kować so­bie życie, jak­by już sa­mo w so­bie nie było wys­tar­czająco skomplikowane"
-Carlos Ruiz Zafon



          Grzmotnęło. Biała błyskawica rozdarła niebo, a puste okno biblioteki rozbłysło oślepiającym blaskiem. Zaraz potem do Jo na nowo doszły odgłosy dudniącego o parapet deszczu. Pogoda tej nocy była pod psem, a Prewett szczerze zazdrościła każdemu, kto może przespać tę okropną burzę. Dobiegała druga nad ranem, a dziewczyna wciąż nie przybliżyła się do swojego dzisiejszego celu. Z głośnym westchnieniem sięgnęła po następną książkę i mamrocząc coś pod nosem, przeciągnęła palcem po linijkach łacińskich zwrotów, odręcznie przepisanych kilkaset lat temu. 

2.02.2014

11. Pocałunek Szatana


„Każdy człowiek ma pra­wo wątpić w swo­je po­wołanie i cza­sem zbłądzić.
Nie wol­no mu tyl­ko o nim za­pom­nieć.”
-Paulo Coelho


       W życiu zagubionego człowieka pewnego dnia ktoś puka do drzwi. Zagubiony idzie otworzyć, wciąż niepewny, czy tym razem wybiera prawidłową drogę, a gdy drzwi stają otworem, ich śladem idą i oczy. Pewne wydarzenia potrafią zamienić niepoukładany labirynt życia w istną apokalipsę. Pewne przeżycia na zawsze zmieniają nasz światopogląd. Pewne osoby odwracają kierunek naszego postępowania o sto osiemdziesiąt stopni. Bezpowrotnie.


5.12.2013

7. Podsłuchane Rozmowy


„Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć i zjawiła się miłość-  trzeba marzyć”-Jonasz Kofta



      Dorcas szła z zaciętą miną ku Emmelinie i Syriuszowi, którzy byli tak zajęci sobą, że zapomnieli o bożym świecie. Jedyne co w tej chwili czuła i co kompletnie ją zaślepiało, to irracjonalny gniew. Jako osoba nadmiernie emocjonalna, nie cierpiała tego uczucia, bo wtedy trud codziennej pracy nad swoim temperamentem wyślizgiwał jej się z rąk i wracała do punktu wyjścia. Swój wybuchowy charakter wyniosła z dzieciństwa, ponieważ jej matka, zadufana w sobie choleryczka, twierdziła, że bez porządnej afery nic nigdy nie ruszy w miejsca. Meadowes po części podzielała jej zdanie, chociaż szybciej pozwoliłaby obciąć sobie włosy, niż przyznać, że zgadza się w czymś ze swoją matką. W każdym bądź razie, według niej, chyba każda, nawet najbardziej spokojna i zrównoważona dziewczyna na tym świecie, nie dałaby sobie w kaszę dmuchać, kiedy ktoś podrywa jej faceta. Co to, to nie.


24.11.2013

6. Burza Uczuć


Dwadzieścia jeden dni później. Pełnia. (29 września. Poniedziałek)

  Nieznośne promienie słońca paliły twarz Marleny. Przez pewien czas dziewczyna walczyła z nimi, przekręcając się na boki, ale zrezygnowała, bo coś się nie zgadzało. Uniosła jedną powiekę i natychmiast podniosła się na nogi z krzykiem.
  Nie leżała w swoim łóżku.
  Nie leżała w swoim dormitorium.
  Nie było jej nawet wewnątrz zamku.
  To pewnie jakiś durnowaty kawał, pomyślała najpierw. I gdy już chciała wskazać, kim jest jej domniemany winowajca- przypomniało jej się.
  Opadła na ziemię równie gwałtownie, jak wstała. Głowa zapulsowała jej bólem, poczuła też, że z kolana ciurkiem leci jej krew. Nie to jednak miała w głowie.
  Fakt, że oni znowu mieli rację, rację, której zresztą mieć nie chcieli, sprawił, że odechciało jej się żyć. I jedyne co teraz mogła zrobić, to rozpłakać się jak dziecko.

15.11.2013

5. Hogsmeade

UWAGA + poprzednio

Rozdział jest aktualnie bardzo, bardzo w remoncie. Podobnie jak w Czwóreczce, składa się ze starych fragmentów, jak i nowych, pisanych na poprawkę. Zależy mi na poprawie jakości tego rozdziału, ponieważ należy on do najważniejszych dla dalszej fabuły, zwłaszcza jeśli chodzi o relację Jily. Starałam się, żeby dodawać nowe fragmenty w ten sposób, aby zachowała się spójność w czytaniu, żeby nie było żadnych błędów fabularnych i logicznych. Jeśli jednak tak będzie - proszę o zrozumienie sytuacji. W razie jakiś pytań, nie krępujcie się, by napisać o nich w komentarzu lub na chatcie. Prace nad rozdziałem powinny zostać zakończone do końca wakacji.

─ Chyba masz gorączkę, wiesz? - zaniepokoiła się Dorcas i przyłożyła jej zlodowaciałą rękę do czoła. – Musisz mieć. Inaczej nie ubrałabyś się…  w ten sposób na randkę.
Lily zrobiła urażoną minę. Naprawdę nie miała pojęcia, o co chodzi Dorcas – w końcu wypady do Hogsmeade były jedną z nielicznych okazji, kiedy można zrzucić z siebie gryzące polówki, kamizelki, szaty i spódniczki, wchodzące w skład mundurka, i ubrać swoje własne, najbardziej ulubione rzeczy. Według niej ubranie się w jakąś tandetną bluzeczkę i miniówkę z cienkimi, cielistymi rajstopami byłoby nie dość, że niepoważne (no bo kto z własnej, nieprzymuszonej woli rezygnuje z okazji ubrania czegoś wygodnego i w dobrym guście?), to jeszcze w pewien sposób kopiowało styl Piękności i w jakimś ułamku robiło z ciebie Piękność, a tego każdy o własnym zdaniu i rozumie chciałby raczej uniknąć.
Słowem – Evans nie miała zamiaru rezygnować ze swojej białej, trochę workowatej koszulki z czarnym napisem, którą jej siostra nazwała „szmatą do podłogi”, ukochanej katany i spodni moro, nie wspominając o jedynych liczących się w jej garderobie butach – glanach z czerwonymi sznurówkami, które wprawiały Dor w stan politowania.
─ To nie jest randka ─ przypomniała jej Lily zgorszonym tonem. – A nawet gdyby była, nie ubrałabym się w nic innego.
Ale do Dor komunikat „to jest nie-randka” nie dotarł, tak samo jak dwieście poprzednich komunikatów o identycznej treści, które zielonooka do bólu powtarzała przez cały weekend, od piątku do dzisiejszego poniedziałku. Jej zachowanie sprzyjało sporadycznym „załamaniom formy” Lily, takim jak dziwne napady paniki, czego najsłynniejszym był ten z soboty. A Lily zapisała go tak w swoim pamiętniku:

31.10.2013

4. Utrapienia i Rozwiązania


Poprzednio
Rozpoczęła się szósta klasa dla naszych bohaterów, ale bynajmniej nie jest ona świeżym startem. Błędy z przeszłości są jak kłody pod nogi, z którymi musi zmierzyć się między innymi Remus, Marlena i Emmelina . Pierwsza dwójka spotykała się ze sobą przez cały poprzedni rok, ale wszystko zmieniło się, kiedy Emmelina, przyjaciółka Remusa od dzieciństwa, pocałowała chłopaka na oczach jego dziewczyny. Remus i Marley starają się uratować swój podupadający związek, ale kolejne sekrety Lupina, w tym odwieczny problem z likantropią, nie czynią spraw łatwiejszymi. Piątą klasą żyje również Lily , która straciła w jej ostatnie dni dwoje swoich najlepszych przyjaciół - Severusa oraz Mary , która przez długi czas spotykała się z adoratorem Lily, Jamesem Potterem. Mary była zazdrosna o relację Jamesa z Lily, pokłóciła się z najlepszą przyjaciółką na śmierć i życie, a potem wzięła udział w wymianie międzyszkolnej do Beauxbatons. Na jej miejsce przybywa Hestia, ekscentryczna kuzynka Syriusza i Jamesa. Ma ona problem z zaaklimatyzowaniem się. Jedyną osobą, która wyciąga do niej rękę, jest problematyczna Emmelina, która przypadkiem niszcząc związek Remusa i Marleny, z większą premedytacją chce odbić ukochanego Syriusza od Dorcas i angażuje Hestię w swoje problemy. 
Tymczasem w Hogwarcie pojawia się nowa uczennica, Jo Prewett w jakiś pokręcony sposób połączona z Lily. Tymczasem do Evansowny przychodzi list z medalionem, który nosiła jej biologiczna matka-nieboszczka, jeszcze przed tym, jak porzuciła bez przyczyny całą swoją rodzinę. Retrospekcje pokazują, że tę przyczynę być może jednak miała, ponieważ ojciec Lily, Ethan wiele lat temu romansował z matką Jo, Lukrecją.


UWAGA - ROZDZIAŁ POPRAWIONY - POPRZEDNIA WERSJA ZNAJDUJE SIĘ TUTAJ.




“Każda rodzi­na tai w so­bie swois­te nieza­dowo­lenie, które zmusza do ucie­czki każde­go jej człon­ka, dopóki po­siada on jakąkol­wiek siłę żywotną.”

- Paul Ambroise Valéry



4 września, Cokeworth
Kochana Lily,

Wiem, że ciężko znaleźć nam wspólny język i w lato prosiłaś mnie, żebym do Ciebie nie pisała pod żadnym pozorem, ale wydaje mi się, że zrobi Ci się cieplej na sercu, gdy dostaniesz list od kogoś z rodziny.
Ta cała profesorka McGonagall napisała do nas, że zawalasz transmutację, czy coś takiego, ale nie piszę listu po to, żeby Cię zbesztać, nikt z nas (oprócz niej) pewnie tego nie zrobi. Zresztą, każdy na świecie ma jakąś piętę Achillesa, prawda? Ja nie umiem gotować, Ty nie umiesz przemieniać przedmiotów. Wychodzę przy tym gorzej od Ciebie. Może wzięłabyś jakieś korepetycje, co? Poproś jakiegoś starszego chłopaka, to taka rada ode mnie i taty (bo są u Was jacyś przystojniacy, co nie?).
Zarówno Ethan, Caroline, jak i ja popieramy Twoją nauczycielkę i uważamy, że się przepracowujesz. Ja w twoim wieku rzadko zaglądałam do książek, Lily. Nauczysz się z nich wiele, jasne, ale nie ma na świecie podręcznika życia. Powinnaś raczej poddać się jakieś pasji (Ethan pyta się, czy grasz w miarę możliwości na jakimś fortepianie i gitarze, bo strasznie łatwo tych sztuk zapomnieć) albo skupić na życiu towarzyskim, tym bardziej, że masz lżejszy rok przed sobą, a egzaminy dopiero za kilka semestrów.
Jeśli chodzi o Twoją ucieczkę z czarów… (czy jak to się nazywało?) nie przejmuj się. Ja w Twoim wieku miałam więcej godzin nieobecności niż obecności w szkole, a czepianie się jakiegoś jednorazowego wybryku to gruba przesada. Ta McGonagul musi być naprawdę kobietą starej daty.
U mnie i Ethana wszystko w porządku, u Caroline zresztą też, ale niespecjalnie często z nią rozmawiam. Co prawda czasami odwiedza Ryana Steele’ a (to Twój chrzestny, prawda?), a ponieważ Twój ojciec przebywa u niego przynajmniej pięć godzin dziennie, a ja idę z nim, konfrontacje są nieuniknione. Ciężko jej przywyknąć do widywania nas razem, ale prosiła koniecznie Cię pozdrowić (pewnie też utrzymujesz z nią korespondencję, nie?). Ach, zapomniałabym, Twoja babcia kazała Ci uważać przy wyborze korepetytora na Amerykanów i hipisów. Wiesz, jak bardzo jest uprzedzona.
Mam nadzieję, że choć raz mi odpiszesz. Przysyłam trochę ciasteczek zbożowych według przepisu Twojej babci, bo wiem, że bardzo je lubisz.
Ucz się, ale nie zapomnij o chłopakach,
Rachel

Obserwatorzy

Theme by Lydia Credits: X, X