5.08.2018

30.1. Wiara, nadzieja i miłość

"Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję (...). Miłość nigdy nie ustaje. Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy; lecz z nich największa jest miłość".- św. Paweł z Tarsu, 1. List do Koryntian


I - WIARA

#1
Angelo Badalamenti - Audrey Dance/
The Singing Nun - Dominique


Długie, nużące, szpitalne dni przemieniłyby się bez wątpienia w życiową udrękę osoby tak energicznej jak Tony Walker. Brak magii, mdłe jedzenie, przygnębiająca, mugolska muzyka, a przede wszystkim całkowita alienacja i brak wiadomości o obecnych poczynaniach Isaaka i Jo – te wszystkie czynniki nie tylko uniemożliwiłyby Tony’emu rekonwalescencję, ale wręcz pogłębiałyby obłęd w normalnych okolicznościach. Jego pobyt w Maudsleyu był bowiem absurdem, irytującym nonsensem, który doprowadziłby go do ostateczności, gdyby tylko nie został czymś urozmaicony.
Wiele lat temu, jeszcze jako dziecko, Tony Walker każdą wolną chwilę spędzał w wodzie. Elves Close, magiczna ulica Brighton, tak jak i całe miasto, obejmowała tereny plażowe i przybrzeżne. Przed pożarem dom babci Tony’ego, Delili, przypominał marynarską chatkę wzniesioną nieopodal przystani morskiej. Składał się on z białych, solidnych drewnianych desek, takich, z jakich buduje się statki. Drzwi ozdobiono malunkiem niebieskiej kotwicy, z framug wystawały czerwone drzazgi, a na tarasie stała figura pięknej latarni. Co najważniejsze – dom wychodził bezpośrednio na dziką plażę, wciśnięty w szczelinę pomiędzy dwoma skalistymi klifami. Tony codziennie rano wspinał się na jeden z klifów i budził poprzez skok na główkę do lodowatej wody kanału La Manche.  Pamiętał ostre dno, skalistą plażę i nieładny, szarawy odcień tafli. Pamiętał też, że nigdy nie kąpał się sam – zawsze towarzyszył mu Dean albo Isaac.
W jego wizjach brightońska plaża była biała – piasek przypominał drobny, chłodny śnieg, woda lśniła jak białe kryształy, a kamienie, które sporadycznie wyrzucała – najprawdziwsze perły. Za nim znajdował się dom – pokaźny, marmurowy, wspaniały niczym grecka świątynia. Szczyty klifów sięgały chmur, puszystych i nieprzynoszących deszczu. Woda pieniła się, uderzając o klify, a rozpryskująca się woda przypominała kolorem krople mleka. Ta biel przenosiła go myślami do lodowej twierdzy Durmstrangu.

28.07.2017

29.4. Furia

INFO
Kochani! Czwarta Furia jest już naprawdę ostatnią Furią, w której powinny znaleźć się odpowiedzi na WSZYSTKIE najważniejsze pytania, które padły przez całe to opo, wyjąwszy tylko sprawę Phila van Weerta, bo jak już wspominałam - to będzie wątek trzeciej części. Furia zbudowana jest tak, że zawiera trzy długie fragmenty narracji poprzeplatane cytatami z poprzednich rozdziałów (adnotacje na dole). Na samym dole zamieściłam też rozliczenie ze wszystkich tajemnic w formie krótkich pytań i odpowiedzi. Jeśli jednak ktoś z was znajdzie cokolwiek, co będzie głupie/dziwne/mętne/bez sensu, w jakimkolwiek rozdziale, jaki tutaj został publiknięty, to zapraszam go serdecznie na jedyne takie Q and A. Pod tym rozdziałem, ale tylko pod tym (spoilery, spoilery, spoilery bolą), będę odpowiadała na każde pytanie nie w mój rozmemłany sposób, ale w prosty, krótki i jasny (tak jak zbudowane jest rozliczenie na dole rozdziału). Karty idą na stół, kochani, a ezoteryczne tajemnice stają się publiczne c:. Miłej lektury!

Furia – rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta. Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”


#24
Pełnia, dzień po ROZPRAWIE

Marlena nigdy nie była fanką kiczowatych historii miłosnych z niegrzecznymi chłopcami w roli głównej. W przeciwieństwie do wielu swoich rówieśniczek nie lubiła zaznajamiać się z ich treścią, ani o niej słyszeć, ani też się nad nią zastanawiać – jednak należało pamiętać, że przez znaczną część życia przyjaźniła się z Emmeliną – a więc podobne rozrywki znalazły się poniekąd razem z nią w pakiecie.
Emmelina zapewne sprzeczałaby się z Marley w tej kwestii, ale w romansach wszystkie wydarzenia przebiegały według jednolitego, utartego schematu. Był sobie niegrzeczny chłopak, noszący kurtkę ze smoczej skóry, obcięty na rekruta i będący absolutnie nie do wytrzymania, i była pruderyjna dziewczyna, która w miarę kolejnych stron gubiła pruderię, zdrowy rozsądek i własną osobowość. I chociaż nic nie wskazywało na to, ażeby Marley przypominała w czymkolwiek ową bohaterkę, czuła się, jakby na siłę ktoś umieścił ją w podobnej powieści – a przynajmniej wyrwał żywcem z jej kart Aleka.

20.05.2017

29.3. Furia

Furia – rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta.  Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”





Diana Jenkins, chociaż nie ukończyła jeszcze nawet szkolenia na Aurora-kryminologa, mogła pochwalić się już całkiem niezłym doświadczeniem zawodowym. Jeszcze za czasów swojej edukacji w Hogwarcie udało jej się udowodnić rówieśnikom, że posiada dar dedukcyjno-indukcyjnego rozumowania, że po nitce do kłębka potrafi przebić się do samego serca danej zagadki, i wreszcie – że zaintrygowana jakąś tajemnicą, musi doprowadzić ją do końca bez względu na konsekwencje. Jej koledzy i koleżanki niekiedy najmowali ją do drobniejszych dochodzeń, takich jak odnajdywanie skradzionych przedmiotów, identyfikowanie „anonimowych wielbicieli” czy potwierdzanie podejrzeń o niewierności swoich szkolnych sympatii. Podobne dochodzenia należały, oczywiście, do banalnych i niewyczerpujących intelektualnie, ale mimo wszystko Diana mogła wiele się z nich wynieść – chociażby zrozumieć, jak rozumują i w co wierzą ludzie, jak przewrotna bywała ich natura, i jak łatwo można było dowiedzieć się ciekawych rzeczy, kiedy tylko pomachało się przed nimi sakiewką z galeonami.

29.01.2017

29.2. Furia


Furia rzymski odpowiednik greckiej bogini zemsty, erynii. Wysłuchiwała skarg wnoszonych przez śmiertelników na zabójców i wymierzała sprawiedliwość tam, gdzie nie wymierzyła jej rodzinna wendetta.  Ponieważ nie należało wymawiać jej imienia, nazywano ją również Łaskawą.”

#13
Manchester, lipiec 1974

Cała historia rozpoczęła się w Manchesterze, mieście przemysłowym i mieście potężnym, mieście istotnym dla Anglii i całej Europy, a nadto wszystko – w mieście mugoli. Nie było tu nigdy miejsca ani dla czarodziejów, ani tym bardziej dla ich historii, dlatego też losy May Potter od samego początku skazane zostały na niezwykłość i dziwność.
Przez wiele lat magicznego osadnictwa małe i niezbyt zintegrowane diaspory czarodziejów rozsypały się po całej powierzchni aglomeracji manchesterskiej, ale w zderzeniu z siłą i potęgą miasta okrzykniętego stolicą mugoli, bardzo szybko zostały zepchnięte na margines, a z czasem wyniosły się zupełnie spoza jego granic. Kolejne fale osadników otaczały Manchester, roztaczając wokół niego czarodziejski pierścień, którego oczkiem i centralnym punktem stała się Dolina Godryka. Pomimo znikomej tolerancji manchesterskiego społeczeństwa do magii i czarów, z czasem zaczęto dopuszczać dziwacznych gości zza murów miejskich do środka, a nawet pozwolono na budowę kilku czarodziejskich domostw na peryferiach. Reputacja centrum Manchesteru jako stolicy mugoli pozostała jednak nietknięta, dlatego jeśli miało się szczęście spotkać tam kogoś magicznego, to prawie na pewno był on jedynie przejezdnym.

Obserwatorzy

Theme by Lydia Credits: X, X